poniedziałek, 12 listopada 2012

Rozdział 1

Stałam już przed nowym domem z niedowierzaniem. Wpatrywałam się w niego w milczeniu. Dom robił wrażenie. On był niezwykły i noweczesny. Jedno wiem na pewno nigdy takiego w Polsce nie widziałam. Był duży i biały. Miał mase okien. Podjazd był wysypany drobnymi kamieniami. Na ogrodzie rosło kilka małych drzewek i różne rodzaje kwiatków. Nie czekając dłużej wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam w stronę drzwi. Z okien sąsiednich domów wyglądali ludzie. Patrzyli się cały czas na to co robią moi rodzice albo ja. Zachowywali się tak jakby nigdy człowieka nie widzieli.
- Co za ludzie. Jak mam tu żyć - pomyślałam.
 Tata otworzył drzwi i wszyscy weszliśmy do domu. W środku był jeszcze lepszy niż na zewnątrz. Wszystko stało już na swoim miejscu. Ładne meble i ogólnie wystrój. W końcu rodzice zrobili coś z myślą o mnie. Wybrali podobny dom jaki kiedyś im opisywałam. Z tego byłam zadowolona. Ale tyle nie wystarczy żeby moja wściekłość przeszła. Kiedy oglądnęłam wszystkie pomieszczenia nadszedł czas na mój pokój. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda. Kolejny szok! Najpierw ten dom teraz pokój. Był cudowny koloru ciemnej czerwieni. Dokładnie w moim stylu. Na ścianach wisiały plakaty One Direction. Jedna rzecz bardzo mi się spodobała. Na jednej ścianie były poprzyklejane zdjęcia na których były uchwycone najlepsze momenty z mojego życia. Wyglądało to jak tapeta która starannie była nałożona na każdy fragment ściany. W pokoju znajdowały się też przedmioty z motywem flagi Wielkiej Brytanii. Coraz bardziej zaczynało mi się podobać. Widać było, że rodzice się napracowali i długo przygotowywali się do przeprowadzki. Jednak obawiałam się jak sobie poradzę w życiu codziennym. Chciałam zejść do rodziców do kuchni i im podziękować jednak jak dzieliło mnie kilka kroków od nich zatrzymała mnie ich rozmowa.
- Myślisz że się uda?
- Tak jestem tego pewien. Na razie nie może się o tym dowiedzieć bo oszaleje - odpowiedział tata.
Przerwałam ich rozmowę
- O co chodzi? To ja nie mogę się o czymś dowiedzieć?
- Nie ty! Nie wszystko musi się kręcić w okół ciebie - krzyknął tata
- Jeśli nie chodzi o mnie to mówcie o co chodzi - powiedziałam ze spokojem.
- To nie twoja sprawa - wtrąciła chamsko mama.
- No chyba innej rodziny niż ja tutaj nie macie to o kogo może chodzić co?!
- O nikogo. Nie interesuj się. Jeśli będzie taka potrzeba powiemy ci, na razie takiej nie ma.
- Aha fajnie wiecznie jakieś tajemnice! - krzyknęłam prosto w twarz mamie
- Jak ty się zachowujesz? Nie tak cię wychowaliśmy! - powiedział oburzony tata
- No wy mnie w ogóle nie wychowywaliście bo nigdy nie mieliście dla mnie czasu tak samo jak teraz!!
Szybko chwyciłam kurtkę i wybiegłam z domu. W ostatniej chwili usłyszałam tylko jak mama płakała.
- Mam ich w dupie - powiedziałam sama do siebie mając łzy w oczach.
Szłam prosto przed siebie. Było strasznie ciemno. W okół mnie słyszałam dziwne odgłosy. To szum drzew to jakis pies, piski opon samochodów. Masakra! Zaczynałam się bać coraz bardziej. Wiedziałam, że nie trafię  z powrotem do domu. Chciałam zadzwonić do rodziców jednak przypominając sobie tą kłótnię zwątpiłam w ich pomoc. Telefon do nich zapoczątkował by kolejną kłótnię na którą nie miałam ochoty. Nie daleko mnie dostrzegłam ławke. Oczywiście usiadłam na niej. Godzina była 22:30. Coraz bardziej żałowałam, że wybiegłam z domu. Nerwowo kopłam szklaną butelkę która leżała koło mojej nogi.
- Ktoś tu się zdenerwował - usłyszałam nieznajomy głos.
Jakaś dziewczyna usiadła koło mnie. Szybko chciałam wstać i iść dalej, ale zatrzymała mnie.
- Pogadajmy - powiedziała.
- My się nawet nie znamy jak mogę ci zaufać?
- Mi możesz wszystko powiedzieć. I tak już wiem wiele o tobie. Przeprowadziłaś się tu i nie cieszysz się z tego zgadłam?
- Co? Ale skąd o tym wiesz? - spytałam
- Idiotko jestem twoją nową sąsiadką! I mam na imię Nathalie. - uśmiechnęła się podając mi rękę.
- Alex - zrobiłam ten sam gest w stosunku do niej.
Nat wstała i ruszyła w ciemną alejkę. Ja siedziałam dalej nie zwracając na nią większej uwagi.
- No idziesz? - spytała
- Ale po co?
- Powiedzmy, że mam sposób na twoje nerwy i złe samopoczucie.
- Jaki?
- Nie pytaj tylko chodź.
Wstałam i poszłam. Nie miałam co ze sobą zrobić, więc nic nie mogłam stracić. Myślałam, że pójdziemy do jakieś kawiarenki czy coś w tym stylu. Jednak prawda okazała się inna i co najważniejsze lekko szokująca.

sobota, 3 listopada 2012

Bohaterowie i prolog.

Główni bohaterowie:

Aleksandra (Alex)

Nathalie

Harry

Niall

Bohaterowie drugoplanowi:
  • Zayn
  • Liam
  • Louis
  • rodzice Alex

Jeśli chcecie zobaczyć i dowiedzieć się więcej o bohaterach wejdźcie w zakładkę "bohaterowie", która znajduję się obok :) Jeżeli pojawi się jakiś nowy bohater właśnie tam go dodam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Właśnie siedziałam w swoim pokoju słuchając muzyki przez słuchawki. Wpatrywałam się w puste ściany, na których całkiem nie dawno wisiały kolorowe obrazki i plakaty mojego ulubionego zespołu - One Direction. Na podłodze leżały torby z moimi rzeczami. Co teraz będzie? Co chwila zadawałam sobie to pytanie. Zostawię to wszystko... Przyjaciół i co najważniejsze chłopaka. Przemyślenia przerwała moja mama wchodząc do pokoju. Próbowałam ją ignorować, jednak to się nie udało. Wyciągnęłam słuchawki z uszu i popatrzyłam się na nią ze smutkiem, a ona usiadła koło mnie mówiąc.
- Wiem, że jest ci ciężko i nie chcesz nic zmieniać, ale tego wymaga sytuacja.
- Co? Jaka sytuacja?! Źle wam tu? Mamy tu wszystko czego chcemy - odpowiedziałam na jej słowa.
Ona nie odpowiedziała na moje pytania, ale sama je zaczęła zadawać.
- Wszystko spakowałaś? Jesteś przygotowana do lotu?
- Jestem przygotowana. A teraz odpowiedz na moje pytania - powiedziałam z gniewem.
- Uhhh... Dziecko... Nie jest tu źle, jest bardzo dobrze. Tam przeprowadzamy się dlatego, bo tata znalazł lepszą pracę. Z resztą sama kiedyś chciałaś się przeprowadzić do Londynu.
- Mamo ja miałam wtedy 6 lat. Nawet nie wiedziałam gdzie to jest.
Mama popatrzyła się na mnie i tylko pokręciła głową. Widać było że już ma dość tej rozmowy. Wychodząc z pokoju powiedziała tylko, że za 10 minut ruszamy na lotnisko. Bez chwili namysłu wstałam z łóżka i nerwowo zaczęłam sprawdzać czy wszystko spakowałam. Do pokoju wszedł mój tata. On rozumiał mnie bardziej niż mama. Mogłam z nim porozmawiać tak normalniej. Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć. Tata mnie uprzedził.
- Tak musimy. Nie przejmuj się wszystko będzie dobrze.
Podszedł do mnie i mnie przytulił. Następnie wziął moje walizki i poszedł. Ja w rękę chwyciłam torbę podręczną i lżejszy bagaż. Ze łzami w oczach ostatni raz popatrzyłam na pokój w którym spędziłam 18 lat.

Po 30 min byliśmy na lotnisku. Jedyne co mnie ucieszyło to widok mojego chłopaka Tomka. Nie wiedziałam jednak co się stanie. Podbiegłam do niego, ale on nawet nie chciał mnie przytulić.
- Co jest? Stało się coś? - spytałam
- Tak. Teraz dużo się dzieje. Powiem od razu. Nasz związek nie ma sensu. Ty będziesz tam ja tu. I z resztą już dawno miałem ochotę to zakończyć.
Właśnie tego się obawiałam. Jedno mnie zaciekawiło.
- Co to znaczy, że już dawno chciałeś to zakończyć? Masz inną, tak?
Tomek swój wzrok skierował w bok. Stała tam szczupła, wysoka i ładna dziewczyna, która uśmiechnęła się do niego i pomachała.
- No tak jakby - odpowiedział mój BYŁY chłopak.
Dzięki Bogu rodzice zawołali mnie, abym do nich podeszła, ponieważ już wpuszczali do samolotu. Nie żegnając się z Tomkiem odeszłam. Ledwo co wsiadłam do samolotu i zajęłam swoje miejsce, a rozległ się komunikat "za kilka minut odlatujemy do Londynu, proszę zapiąć pasy". Ten moment był najgorszy...